Podkradłem się cicho do jaskini Echo. Wadera odpoczywała z zamkniętymi oczami. Bezgłośnie wszedłem do środka. Z chytrym uśmiechem połaskotałem jej boki. Ta, lekko wystraszona uniosła głowę. Zbyt szybko. Potarłem obolałe szczęki, ale byłem z siebie dumny. W końcu udało mi się kogoś wystraszyć. Uśmiechnąłem się promiennie do rozeźlonej wadery.
-Więc jak, idziemy? - zapytałem, podając jej łapę.
<Echo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz