-Dwa, a ty?
-Też mam dwa - odpowiedział.
Uśmiechnęłam się. Spojrzałam w lewo. Ifus siedziała przed ogniskiem. Wyglądała jakby była zafascynowana tym, że patyki się.. Ej! Jej patyki się nie palą! Jak ona to robi?
-Jak Ifus to robi, że pali się ognisko ale nie patyki? - spytałam.
-Ona jest wilkiem ognia - odpowiedział, spoglądając w tamtą stronę - panuje w 100% nad ogniem.
-To temu potrafiła się podpalić i się... ee.. nie spalić - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-A ty, jakiej rasy jesteś wilkiem? - spytał mnie.
-Miłości. W starej watasze wszyscy traktowali mnie jak Kupidyna, ale nie na tym polega ta moc..
Spojrzałam jeszcze raz na wilczycę. Chyba spała. Albo straciła przytomność. Z nią wszystko jest możliwe. Lukas szedł kawałek przede mną, gdy wyskoczył na niego ogr. Wydał z siebie okropny ryk. Zmarły by się obudził..
-Luke!- krzyknęłam i spojrzałam do jaskini Ifus. Popatrzyła na Lukasa i ziewnęła. "Czy ona chce, żeby on zginął?!" - pomyślałam. Teraz popatrzyłam na Lukasa. Zmienił się w smoka i ryknął głośniej niż ten ogr. Potwór nie ustępował, ale Lukas chwycił go zębami za szyję, z której polała się krew. W chwilę potwór zmienił się w szary proszek.
-Zamknij buzię, bo ci mucha wleci - powiedział do mnie. W tej chwili zauważyłam, że miałam ją cały czas otwartą.
-Jak często w dzień takie coś się zdarza?
-Od pewnego czasu... - odpowiedział zmartwionym głosem. Znów spojrzałam do jaskini Ifus. Nie było jej tam.
-Ciekawe, gdzie ona poszła.
-Kto?
-Ifus - odpowiedziałam. Zauważyłam, że nie rumienię się przy nim tak często od pewnego czasu.
-Pewnie poszła psuć miecze - odpowiedział i się uśmiechnął.
-Kim ona dla ciebie jest?
<Lukas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz