-Zaiste - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam, po czym dodałam - a gdzie jest ten most?
-Ehm.. chyba go nie widzę.
-Ja chyba też.. - westchnęłam - zapukajmy do perły!
-Dziwnie to zabrzmiało.
-Zauważyłam.
Miasse zapukała do perły. Wyłonił się z niej duszek.
-Tak na dobry początek, powiedz nam gdzie jest ten most - powiedziałam. Duch zaczął robić jakieś egzorcyzmy i na naszych oczach powstał most z dymu i szkła.
-Jak my mamy przez to przejść? - oburzyła się wadera.
-No jak? Normalnie, a jak chciałaś przejść? - odpowiedział równie oburzony duszek.
-Okoń! - zawołałam i wszystkie cztery paczadła skierowały wzrok na mnie.
-Dobrze, dziękuję za uwagę. A teraz panie duchu, nie da się zrobić tego mostu bardziej.. ee.. stabilnego? - spytałam.
-Nie - jednoznacznie odpowiedział i schował się z powrotem do perły.
-Super - mruknęłyśmy z Mirasse jednocześnie.
Podeszłyśmy do mostu.
-Mirasse.. - zaczęłam przeciągając "e" w jej imieniu.
-Taaaak?
-Wyczaruj tu jakąś super-twardą kukurydzę i przejdźmy po niej - odpowiedziałam z mniej więcej taką miną
-Bardzo bym chciała Ifus, ale to tak nie działa.
-Pff.. Idę pierwsza.
Szło się po szkle, które wyglądało jakby dymiło. Miało ono może jakieś 3 mm grubości.
-Mirasse, żyjesz jeszcze?
-Mhm.
Byłam w połowie mostu, gdy usłyszałam krzyk wadery. Natychmiast się odwróciłam. Asse balansowała na szkle. Chwyciłam ją za łapę.
-Nie spiesz się tak. Nikt nam nie liczy czasu - powiedziałam i się uśmiechnęłam. Resztę mostu przeszłyśmy w spokoju.
-No. Teraz czas na czekoladową rzekę. Szczerze mówiąc jeszcze nie byłam w tej części lasu.
-J..Ja też - odpowiedziała mi, jeszcze roztrzęsiona Asse.
<Mirasse? Farciarzu, dałam Ci czekoladę. Ciesz się ;-;>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz