sobota, 7 marca 2015

Od Kiiyuko CD Ifus

-Ma dziewczynę? - zapytałam.
-Nie wiem - odpowiedziała mi Ifus.
-To tak dużo z nim jesteś i nie wiesz?
-Przepraszam, że się go nie spytałam o to - odpowiedziała mi Ifus i się uśmiechnęła.
-Ja już sobie pójdę.
Pożegnałam się z waderą. Poszła na prawo od mojej jaskini. Przyszło mi coś do głowy.
-Ifus! - krzyknęłam za nią. Zatrzymała się i popatrzyła w moją stronę. Potem jej wzrok popatrzył nade mnie. Też go tam skierowałam. Za mną stało jakieś wielkie coś. Przestraszyłam się nie na żarty. Uniósł topór i ciął. Ifus rzuciła się by mnie popchnąć. Przez to miała cały bok we krwi ale jakoś się tym nie przejeła. Wyciągła miecz, który zaczął płonąć i wolnym krokiem zbliżała się do potwora. Uniosła miecz nad głowę i wykonała zamach, który zostawił ślad z ognia w powietrzu. Potwór nie miał już jednej nogi. Krzyknął i pojawiło się ich więcej. Ifus popatrzyła na to z przerażeniem. Kazała mi uciekać, ale ja stałam jak wryta. Znów mnie chwyciła w boku i zaczęła uciekać w wilczej postaci. Kazała mi się ukryć, ale nogi mi wrosły w ziemię. Nie mogłam się ruszyć ze strachu. Wtedy całe ciało wadery zaczęło płonąć. Widziałam tylko jej niebieskie oczy. Wzięła ogromny zamach i powstało z tego coś w stylu niskiego, ognistego tornada. Potwory w parę chwil zmieniły się w pyłek. Podeszła do mnie.
-Wszystko z tobą dobrze?
-T-tak.. - nie mogłam tego samego powiedzieć o niej. Rana wielkości około 1 metra biegła od jej karku aż po tylną łapę. Na oko miała 5 centymetrów głębokości i cały czas lała się z niej krew, ale Ifus w ogóle nie zwracała na nią uwagi.
-Co to za krzyki? - przybiegł do nas Luke. Ifus miała ranę na lewym boku, ale stała do niego prawą stroną, więc nie zauważył tej rany. Popatrzył na kupkę popiołu i spytał :
-Kogo znów podpaliłaś, Psujo Mieczy? (O ile mogę używać waszych Ksywek w opowiadaniach :) ) - powiedział i się uśmiechnął.
-W sumie sama nie wiem jak to się zwie - odpowiedziała.
-To było ogromne, grube i z toporem - wtrąciłam się.
-Pewnie orki.
-Pewnie tak - odpowiedziałam.
-Z tego co wiem, umiesz magię roślin. Prawda? - zapytała mnie Ifus.
-Masz rację.
-Zrób tak, aby urosło tu parę młodych pędów buku. - zrobiłam jak powiedziała. Następnie wadera je podpaliła. Został z nich tylko bardzo twardy sok. Później wzięła swój miecz. Sok pociachała na kształt swojego miecza. Wyciągła sok z ziemi i przecieła nim trawę.
-Proszę - powiedziała do mnie i podarowała mi miecz z soku. 
-Nie martw się, jest utwardzany. Nigdy ci się nie złamie, ale jest tak ostry jak prawdziwy miecz. Kropla krwii wadery skapnęła na ziemię. Lucas chyba to zauważył, bo podszedł do Ifus z lewej strony (czyli tam gdzie miała ranę).
<Lukas?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz