poniedziałek, 11 maja 2015

Od Ifus CD Lucasa

-A kiedy będą małe Xoviątka? - zapytałam irytująco słodkim głosem.
-Kiedy znajdę partnera. - odparła sucho.
-A wydawało mi się, że Seth do ciebie zarywa. - odpowiedziałam puszczając oczko do wadery. Lucas siedział w kącie cicho chichocząc.
-Luke, padalcu, nie śmiej się! - krzyknęła do niego uśmiechnięta siostra. Ten chciał ją klepnąć w ucho.
-Ej, ej! Ale spokojnie! - zawołałam podnosząc się z ziemi. W chwilę moje ramie przeszył pulsujący ból. Z powrotem osunęłam się po skale wzdychając cicho.
-Ifus? - zapytała Xove.
-Wszystko do.. - nie dokończyłam. Chwyciłam się za głowę a moje powieki stały się niesamowicie ciężkie. Nie zdołałam ich już otworzyć.
<Luke? Xove?>

niedziela, 10 maja 2015

Od Xove C.D. Seth'a

Seth przyniósł mi... coś pięknego. Wyruszyliśmy na tradycyjny spacer. Słońce oświetlało każdy zakamarek. Było przepięknie. Ptaki świergotały na drzewach. No cudo! Tak się zagapiłam, że nie zwróciłam uwagi na wystający z ziemii korzeń. Potknęłam się o niego i syknęłam z bólu.
- Nic ci nie jest? - spytał zmarwiony Seth
- Nie, jest spoko - skłamałam.
- Na pewno?
- Tak.
Próbowałam wstać, ale tępy ból w kończynie skutecznie mi to uniemożliwił. Położyłam się na trawie bezradna.
- Przecież widzę, że coś ci jest! - powiedział Seth
- Nie, nie. - zapewniłam go
Seth bez słowa podszedł do mnie i umieścił na swoim grzbiecie. Zaniósł mnie bezpiecznie do medyka. Isabella obejrzała mi łapę. Natarła jakąś silnie pachnącą maścią i zabandażowała liściem.
- Ehhh... - westchnęłam.

<Seth? Przepraszam, brakowena :c >

Od Setha CD Xo

Następnego ranka od razu gdy wstałem poszedłem do jaskini Xove. Niosłem ze sobą to:
https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRyOCAZttKKYivUVlrx9Me8Ah6Izgc6wqEhLQe5TEgj5Xg6kD3A
Jednak znów nie zastałem jej w jaskini, tylko na podwórku. Podbiegłem do niej. Jednak nie miałem szczęścia i wywróciłem się robiąc kilka fikołków w stronę wadery. Akurat zatrzymałem się przed nią. Dałem jej kwiat a ona zarumieniła się i odruchowo mnie przytuliła. Odwzajemniłem jej gest.
-To jak? Może tradycyjny spacerek?-spytałem.
<Xo? Weny dalej brak :c>

Od Xove C.D. Seth'a

Rano, gdy ćwiczyłam podszedł do mnie jakiś wilk:
- Jak się nazywasz, ślicznotko? - spytał
- Xove.
- Seth.
- Miło poznać.
- Wiesz, jestem tu nowy i nie orientuję się w terenach watahy... Mogłabyś może mnie oprowadzić?
- Jasne - powiedziałam rumieniąc się, ponieważ wilk był dość przystojny
Powoli spacerowaliśmy po terenach. O każdym miejscu trochę opowiadałam. Miło spędzało się czas z Seth'em.Trochę nam zajęło to zwiedzanie więc gdy wracaliśmy, już się ściemniało. Seth odprowadził mnie pod moją jaskinię (bez skojarzeń proszę, zboczuchy!) i pożegnał:
- Do zobaczenia, Xove!
- Cześć Seth! - odkrzyknęłam

 <Seth? Przepraszam, brakowena :C>

Od Seth'a

Był piękny, słoneczny dzień. Wybrałem się na poranny spacer. Zauważyłem jakąś waderę, która ćwiczyła. O tej porze? No nic. Jak kto woli. Podszedłem do niej i spytałem:
-Jak się nazywasz, ślicznotko?
-Jestem Xove, a ty?
-Mam na imię Seth, ale mów mi Zan-uśmiechnąłem się.
<Xove?>

Od Cuttle CD Ifus (obóz)

Lucas zaczął coś nam opowiadać. Ja oczywiście zamyśliłam się i przez długi czas patrzyłam w jeden punkt. Nie słuchałam jego historii, więc nie wiem czy była prawdziwa, czy zmyślona. Tene, która siedziała obok mnie, szturchnęła mnie w ramię pytając:
-Cutt? Kontaktujesz ze światem?
Szybko otrząsnęłam się z "transu". Odparłam szybko:
-Tak, wszystko jest OK.
Po czym dodałam:
-Tene... Czy my nadal gramy w pocky game?
-No pewnie.-uśmiechnęła się.
-O nie...
Prędko zerwałam się na równe nogi i pobiegłam w stronę namiotu. Wszyscy myśleli, że boję się gry w pocky game, ale to nie, to. Musiałam wziąć leki. Po zażyciu leków na astmę, wróciłam do ogniska.
-Hej, Cutt! Może zagrasz ze mną w pocky game?-usłyszałam nieopanowany śmiech Tomy.
Moja mina była w stylu poker face. Odgarnęłam włosy i odparłam:
-Nie.
<Ktoś? XD>

Od Cutt: Tak na serio to w realu nie mam astmy, ale aby było ciekawiej napisałam, że mam

Od Cuttle

Był piękny, wiosenny poranek. Obudziły mnie śpiewy ptaków. Wiedziałam co dzisiaj mamy za dzień. Był to Dzień Przytulania! Szybko pognałam w stronę jaskini Xove. Weszłam do jej jaskini i ją przytuliłam. Ona zaś nie wiedziała co się stało.
-C-co jest?-spytała.
-Dziś dzień przytulania!-uśmiechnęłam się.
-Aaaa Spoko.-odparła wadera i też mnie przytuliła.
Ja i Xo obeszłyśmy całą watahę i przytuliłyśmy się do wszystkich.
<Xo?>